Jak funkcjonować w świecie niewidzialnych granic?



Na podstawie "Mózg dziecka - przewodnik dla rodziców" Alvaro Bilbao



Jakiś czas temu mój mąż i tata Stefana sygnalizował mi, że ma problem z tym, jak bezboleśnie, bez frustracji jego i syna przekazywać mu sygnał, że to, co się dzieje przekracza jego osobiste granice i doprowadza go do dyskomfortu  w ich relacji.

Dlatego dziś kilka słów o granicach. Czym są, dlaczego są ważne i jak pomóc dziecku funkcjonować w świecie zasad, norm i ograniczeń.

O granicach pisała także Małgorzata Musiał w swojej książce „Dobra relacja” (na recenzję zapraszam tu)


O CZYM WŁAŚCIWIE MÓWIMY, MÓWIĄC O GRANICACH?


Ja wyobrażam sobie to tak, że każda osoba posiada swoją strefę nienaruszalności. Przekroczenie granicy tej strefy doprowadza nas do dyskomfortu, poczucia zrezygnowania z siebie, niezaspokojenia potrzeb. Zarówno dorośli jak i dzieci taką granicę posiadają. Jako dorośli musimy dbać o nasze granice, aby nie doprowadzić się do stanu psychicznego, który zagrażałby nam i naszym dzieciom. 

W stosunku do dzieci jesteśmy zaś zobowiązani do wspomagania ich w odkrywaniu tych granic, ale również do szanowania ich osobistych granic. 

W relacji z dzieckiem szukamy więc równowagi, która stanie na straży i weźmie pod uwagę obie jednostki kreślące granice. Zatem nie możemy skupiać się jedynie na pokazywaniu dziecku swoich granic, ale naszą rolą jest też dostrzeganie granic dziecka oraz pokazanie mu, jak może o nie zadbać z poszanowaniem innych.

Poza tym funkcjonujemy w świecie pełnym reguł i rolą rodzica jest wspomożenie dziecka w umiejętnym poruszaniu się wśród tych norm społecznych i kulturowych.

W ludzkim mózgu istnieje obszar odpowiedzialny za rozpoznawanie ograniczeń, przestrzeganie ich oraz wspomaganie w radzeniu sobie z frustracją związaną z tymi procesami – jest to kora przedczołowa. Funkcjonowanie dziecka wśród ludzkich potrzeb, będących w konflikcie z jego własnymi, oraz wśród reguł (takich jak to, że w nocy się śpi, w dzień bawi, o określonej porze jest posiłek na stole, wieczorem się myjemy itd.) wspomaga formowanie się neuronów w tym obszarze mózgu, a tym samym zwiększa kompetencje dziecka w życiu.


JAK MÓWIĆ O OGRANICZENIACH, KTÓRE POJAWIAJĄ SIĘ NA DRODZE DZIECKA?


  1. Gdy chodzi o nasze własne granice – korzystajmy z języka osobistego, tzn. gdy nie masz siły/ nie chcesz nieść dziecka po schodach na górę, powiedz o tym: „nie chcę brać Cię na ręce, bo jest mi ciężko i nie mam siły” , gdy chcesz dziecku pomóc bo widzisz, że jest głodne, jest zmęczone i nie da rady zmierzyć się z tym wyzwaniem i potrzebuje wsparcia, nie bój się tego zrobić w obawie, że już zawsze będziesz musiał to robić. Bądźmy ludźmi ze skóry i kości w oczach naszych dzieci.

    Tego, co jest nasze nie przekładamy na dziecko: taki duży chłopczyk już sam powinien wchodzić (dodam na marginesie, że dziecko chcące takiej pomocy, może po prostu potrzebuje okazania mu miłości w ten sposób).  Wyrażając nasze uczucia mówmy o sobie: Ja nie chce/ nie mam siły... Bądźmy odpowiedzialni za swoje emocje. Nie osądzajmy i nie oceniajmy pochopnie dzieci, bo możemy się mylić. Najbezpieczniej jest zatem mówić ze swojej perspektywy.

  2. Wspomagaj dziecko w postępowaniu, którego od niego oczekujesz. Chodzi o to, aby naprowadzać dziecko na właściwy kierunek. Siłą wzbudzamy sprzeciw, więc proponowana przez nas droga może nigdy nie zostać wybrana przez dziecko. Wszystko robimy w duchu respektowania i poważania małego człowieka.

    Nadal popatrzmy na przykład ze schodami:  może na początek, chcąc pokazać naszą granicę zaproponujmy kompromis – idziemy razem do numeru 3, potem wejdziesz sam. Z własnego doświadczenia wiem, że to pomaga, dziecko czuje się wspierane, a jednocześnie nie rezygnuje z własnego wysiłku, ono też coś musi z siebie dać. Inną formą wsparcia może być zabawa, która pomoże wczłapać się na wysokie piętro lub dojść jeszcze kawałek drogi. Wyścigi, liczenie, piosenka, wierszyk. Nie bójmy się oczekiwać od dziecka, ale pamiętajmy, że nie ma ono jeszcze takiej puli narzędzi jak my w radzeniu sobie z napotykanymi trudnościami.

    Oczekujesz końca oglądania po 1 bajce, posprzątanych zabawek, umytych zębów, obecności przy stole na czas posiłku, doprowadź do tego, ale będąc wsparciem dla dziecka, nie zaś jedynie stróżem regulaminu. Znów nasza czułość, wsparcie w momentach konieczności zaistnienia pewnych sytuacji będzie spoiwem relacji i umocnieniem dla dziecka w kontekście porządkowania się jego mózgowych struktur. 


  3. Niezwłocznie informuj dziecko jakie zachowanie jest oczekiwane, od początku miejcie jasne zasady, bez obaw i wspierająco informując – bajka jest jedna, nie sprawiamy sobie bólu, słodycze jemy w niedziele i gdy świętujemy, gdy jestem zmęczona nie chcę być samolotem, ale mogę poczytać z tobą książkę.

  4. Jeśli to możliwe nie dopuszczaj do niepożądanych zachowań. Manipulowanie przy pralce czy innym sprzęcie, gdy tego nie chcemy, najlepiej ograniczyć nie dopuszczając (w miarę możliwości) do tej czynności. Zatrzymaj rączki małego dziecka, które chcą koniecznie poklikać, bez nerwów, bez krzyku informując je „nie klikamy guzików przy pralce, dla zabawy, aby jej nie zepsuć. Możesz naciskać guziki, gdy razem włączamy pranie” , za kolejnymi razami ( a takie na pewno nastąpią) wystarczy informacja – „nie klikaj, bo może się zepsuć” , gdy mamy dość po prostu ograniczmy dostęp do pralki, znajdźmy zabawę, która zmieni tymczasem obszar zainteresowania. Zapobieganie niepożądanym zachowaniom  uniemożliwia tworzenie się niechcianych szlaków neuronowych w mózgu dziecka.

  5. Za każdym razem przypominaj o tym, co funkcjonuje jako reguła – tak jak powyżej to opisałam. Przypominaj i doprowadzaj bez dramatu do pożądanego scenariusza. Nie oczekuj, że to nastąpi samoistnie po przedstawieniu tej reguły, wspomagaj by dziecko ją spełniło, daj odczuć satysfakcję z jej spełnienia, doceń najmniejszą chęć współpracy, nie narzekaj, że dziecko samo z siebie nie robi czegoś. Ma prawo, nie rozumie naszych reguł, nie ma pojęcia skąd one się biorą i dlaczego są ważne. Za to ma ważną potrzebę autonomii.

  6. Dobrze jest dla mózgu, gdy w świecie reguł panujących w domu wszyscy są spójni i mama i tata. Nie wszystko musi być pod linijkę (bo świat też nie jest jednolity), ale fundamenty dobrze jak są zachowane i nie ma rozbieżności między rodzicami.

  7. W tym wszystkim bądź czuły i empatyczny – dziecko wówczas,  pojawiające się ograniczenia, nie interpretuje jako atak na jego swobodę, ale łatwiej wchodzi w to, co mu proponujemy.


Sekretem nauki funkcjonowania dziecka pośród ograniczeń jest umiejętność doprowadzenia go do tego, aby zachowywało się tak, jak my byśmy chcieli. Nie robimy z tego dramatycznej sceny okupionej upokorzeniem i łzami, lecz szanujemy godność i granice dziecka. 


Wprowadzając elementy zabawy, humoru rozładowujemy napięcie rodzące się wobec konfliktu oczekiwań i zapobiega u dziecka powstawaniu poczucia winy. Naszą rolą jest pomoc w spełnieniu tego, o co je prosimy. Dorastając dziecko będzie w stanie pojąć celowość pewnych zachowań, których wymagamy, jak mycie zębów, ubieranie się itd. Gdy jest małe, nie możemy oczekiwać, że będzie te sprawy widzieć tak jak my, dorośli. Pamiętajmy zabawa to język dziecka, warto mówić do niego w jego języku.

UWAGA - WAŻNE!

Nie możemy też zapominać o ważnych potrzebach dziecka jakimi są potrzeba, aby realizować swoje cele i potrzeba autonomii. Trzeba też dziecku dać szansę poradzenia sobie z sytuacjami, w których zdaje się ono stać na przegranej pozycji. Dlatego w świecie zasad trzeba się też nauczyć je łamać ;) Bo przecież niejeden raz warto podążać za sercem, a nie za regułami. Muszą być dni, kiedy nie działamy według schematów i pozwalamy dziecku na szaleństwa i radość rezygnując z tych reguł, które nie są kwestią bezpieczeństwa. Niejednokrotnie warto też pójść za głosem serca, po prostu gdy mamy na to ochotę i czujemy, że to pozwoli wzrastać poczuciu bycia kochanym przez nasze dziecko. Mój synek z reguły już sam wchodzi po schodach na czwarte piętro, zdarza mu się prosić, aby go wnieść. Nie zawsze się zgadzam, ale są takie dni kiedy widzę, że ten akt po prostu powie mu, że go kocham i on tego potrzebuje. Pokazujemy w ten sposób, że to człowiek jest ważniejszy niż reguła. Jako rodzice też wielokrotnie będziemy rezygnować z siebie, tego nie da się uniknąć. Nie mniej, naszą rolą też jest pokazać dziecku, że wszyscy ludzie mają potrzeby a także, że nie wszystkie jego potrzeby muszą być zaspokojone.   


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Z Miłości do Dziecka , Blogger