Co oprócz kasków i ochraniaczy? O poczuciu bezpieczeństwa

Na podstawie książki "Potęga obecności" D.J. Siegel, T.P. Bryson


Dziś kilka słów na temat zaspokajania potrzeby bezpieczeństwa dzieci. Jest to jeden z czterech filarów (wg prof. Siegela) budowania bezpiecznego stylu przywiązania w naszych podopiecznych. Zatem dziś zadajmy sobie pytanie: czy moje dziecko czuje się przy mnie bezpieczne?

Photo by Caleb Woods on Unsplash


Dlaczego warto się nad tym zastanowić?



  • Po pierwsze dlatego, że jeżeli zaspokajamy podstawowe potrzeby dziecka, może ono zająć się zdobywaniem świata i rozwojem. Dziecko, które nie czuje się bezpieczne zmarnuje swoją energię, na to aby być czujne, kontrolować sytuację, badać wyraz twarzy bliskiej osoby. Najmniejsze dzieci stracą wiele energii na płacz. 

  • Poczucie bezpieczeństwa i zaufanie wobec opiekuna obniża w dziecku stres i daje poczucie wewnętrznego dobrostanu.

  • Ma to bezpośredni wpływ na interakcję dziecka z otoczeniem. Regulujące obwody mózgowe kształtują się w głównej mierze w pierwszych trzech latach życia, zaś kora przedczołowa rozwija się w dzieciństwie i wieku nastoletnim. Doświadczenie braku bezpieczeństwa zaburza ich prawidłowe funkcjonowanie w dorosłym życiu. Dziecko doświadczające lęku, najpewniej przeniesie to doświadczenie w przyszłość i będzie żyło w poczuciu zagrożenia w dorosłym życiu i dorosłych relacjach.


Nie chcę dziś mówić o traumach, które niewątpliwie rujnują poczucie bezpieczeństwa dziecka (przemoc, zaniedbania, dysfunkcje w rodzinie), lecz o tych, które niepostrzeżenie mogą wejść do naszych domów, a my przymkniemy na to oko, bo przecież nikomu tragedia się nie dzieje.


"Jakość naszej obecności w życiu dzieci ma swoje konsekwencje"

Oto w jaki sposób możemy stać się źródłem przerażenia/ lęku naszych dzieci


  • Kłócąc się przy dziecku, gdy używamy wobec siebie przemocy słownej, emocjonalnej czy fizycznej. Wielokrotne bycie świadkiem takiej sytuacji rodzi strach i może prowadzić do zaburzenia tworzenia się bezpiecznej więzi (o stylach przywiązania poczytasz tu) Wniosek - kłócimy się przy dziecku, gdy jesteśmy opanowani i możemy konstruktywnie rozwiązywać konflikty, nie zaś gdy jesteśmy wyprowadzeni z  równowagi. 


UWAGA! Autor książki donosi o badaniach, które wykazały, że kłócąc się przy śpiącym niemowlęciu (rozmawiając bardzo gniewnie i głośno) doświadcza ono poczucia zagrożenia, zaobserwowano wyraźne pobudzenie układu nerwowego.


  • Dopuszczając do sytuacji, że dziecko widzi te elementy rzeczywistości, na które pod względem rozwojowym nie jest gotowe. Przerażające obrazy, wizje i tematy mogą być źródłem zaburzenia poczucia bezpieczeństwa. Treści o tematyce seksualnej, nieodpowiednie do etapu rozwoju oraz historie opowiadane przez starsze dzieci i rodzeństwo również mogą wywołać lęk u dziecka. Przerażające obrazy/sceny mogą zostać z dzieckiem nawet na całe życie, co więcej mogą mieć wpływ na to jak postrzega świat.
  • Rodzic zwracając się do dziecka upokarza je, zawstydza, krzyczy lub nieumyślnie straszy, gdy chce wymusić współpracę lub zdyscyplinować je (Przyjdzie Pan i Cię zabierze... Zostaniesz tu sam, jak nie chcesz wyjść ze mną...). Brzmi to dość brutalnie, choć osobiście wydaje mi się powszechne. Konia z rzędem temu, kto nigdy nie krzyczał na dzieci... A jednak jeśli przyjmiemy to jako normę, grożą naszemu dziecku poważne konsekwencje.

Co robić, aby dziecko czuło się bezpiecznie?


1. Po pierwsze: nie szkodzić!


Czy chcesz być źródłem strachu w swoim domu? Jakie okropne byłoby moje życie, gdybym bała się reakcji mojego męża, tym bardziej nie chcę, żeby mój maluch bał się mnie. Strach dziecka może być zakamuflowany, może ono samo nie wie czym jest to, czego doświadcza i nie wie jak Ci to zakomunikować. Nie może się obronić przed dorosłym, który przekracza jego granice. Po prostu uczy się życia z nami. Dla rozładowania napięcia może zacznie głośniej krzyczeć i zawodzić, a może zacznie Cię bić w złości i strachu, gdy na twarzy maluje Ci się najgroźniejsza z min i mówisz głośno. Nie potrafi po dorosłemu przekazać jak się czuje. Zatem postanawiamy: nie być źródłem strachu w swoim domu. 

2. "Przepraszam" z ust rodzica - skarb w rękach dziecka


Gdy coś schrzanisz po prostu przeproś, a nawet proś o wybaczenie ;) Wcale nie mamy zawsze racji z racji naszej dorosłości! Popełniamy błędy i możemy przed dzieckiem się do tego przyznać. A nawet powinniśmy, jeśli chcemy zacieśniać naszą relację, a nie luzować. Nie ważne, że ono jakoś nas wkurzyło, bo zachowało się tak i tak, jeśli ja coś popsułam to przeproszę. To jest też najlepsza szkoła przepraszania.


3. Bądź bezpieczną przystanią dla swojego dziecka


Choć czasem zareagujemy przesadnie, popełnimy błędy w różnych sytuacjach, to w atmosferze bliskości emocjonalnej i refleksyjnej komunikacji możemy dać dziecku schronienie i miejsce do odbudowywania siebie. Rozmawiajmy z dzieckiem o niewygodnych stanach, takich jak strach, zagrożenie, pomóżmy dziecku zrozumieć co się dzieje. Gdy sami stanowimy źródło strachu, też mówmy o tym.

Bardzo dobrze wspominam, gdy w następujący sposób porozmawiałam z moim synkiem (niespełna trzyletnim):
 Gdy wyraźnie podniosłam głos w emocjach: Źle zareagowałam, mogłeś się wystraszyć, gdy tak krzyczałam. Przepraszam.

Gdy synek ciągle powtarza, że nic go już nie boli i nie chce iść do ortopedy:

- Nie chcesz iść do lekarza bo się boisz? Nie masz ochoty wchodzić do nowego, nieznanego gabinetu i poznać nowego lekarza?
- Tak, chcę, żeby była pani doktor.
- Wolisz gdy bada cię pani niż pan, tak?
- Taaak.
- Nie dziwię ci się, że się obawiasz, to nic przyjemnego jak podczas badania jest blisko obca osoba, nie lubisz tego?
- Nie lubię.
- Zapewniam cię, że cały czas z tobą będę i będę cię pilnowała.
- (szeroki uśmiech) ... będzie mama ze mną... cały czas.


Wierzę, że w ten sposób właśnie buduję bezpieczną przystań, i oczyszczam naszą relację ze strachu.



2 komentarze:

  1. Poczucie bezpieczeństwa to jedna z najważniejszych potrzeb, szczególnie u dzieci. Trzeba o nią niezwykle dbać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze jest być świadomym jak łatwo można zachwiać poczuciem bezpieczeństwa w naszej codzienności i jak naprawiać to co zepsuliśmy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Z Miłości do Dziecka , Blogger