Pochwały - zaspokajają potrzeby, lecz sprowadzają na manowce. Jak zauważać dziecko i jego osiągnięcia?

Na podstawie książki "Dobra relacja, skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny" Małgorzaty Musiał oraz "Dziecko z bliska" Agnieszki Stein


Photo by Ben White on Unsplash


Lubimy chwalić nasze dzieci, sprawia to radość nam rodzicom, a dzieciom jeszcze bardziej. Chcemy aby były docenione ich starania oraz utrwaliły się pożądane zachowania. Wychowujemy w ten sposób. Ta metoda działa od lat.
Może często zdarza nam się mówić:

- super                                                                     
- dobra robota                                                             
- świetnie                                                                       
- śliczny rysunek
- pięknie posprzątałeś

Ale ale… czy na pewno jest to dobry sposób?

Wielu doświadcza tego, że nie akceptujemy siebie ze swoimi słabościami, odrzucamy tę wersję siebie, która z czymś sobie nie radzi, osądzamy się, być może załamując się lub czując bezradnym i spisanym na straty. W naszej głowie słychać:

- jestem beznadziejną mamą
- nie nadaję się do tego
- jestem kiepskim pracownikiem

Pochwały (forma nagrody) są drugą stroną medalu wychowania warunkowego - pierwszą są kary. Zaś to czego doświadczamy nie wykluczone, iż jest pokłosiem tego, że byliśmy akceptowani tylko w określonych warunkach i odrzucani w innych.

Życzę sobie, aby moje dziecko stając wobec swoich ograniczeń, potrzeb, granic, potrafiło patrzeć na siebie z miłością, a tym samym aby umiało sobie konstruktywnie pomóc. Rozsądne wydaje mi się więc, aby przyjąć je z miłością gdy po raz kolejny nie chce/ nie umie czegoś zrobić, gdy odmawia współpracy troszcząc się o swoją autonomię lub walczy o zaspokojenie swoich potrzeb. Dlatego odrzucam karę. Jak jest z pochwałą? Tak samo, chwaląc akceptuję wycinek mojego dziecka, daję komunikat: jesteś ok, gdy "ładnie" się zachowujesz, gdy stawiasz swoje granice jako człowiek i gdy dbasz o swoje ludzkie potrzeby, to już nie jest w porządku. A przecież to takie ważne abyśmy umieli w życiu siebie kochać i walczyć o siebie samych. Chwaląc i nagradzając dzieci tworzymy obraz miłości warunkowej.

Jakie ryzyko niosą ze sobą pochwały?


A więc pomijając epitety, które mogą się w przyszłości cisnąć do głowy naszych dzieci na ich własny temat, jest jeszcze kwestia tego na czym skupiamy uwagę dziecka podczas chwalenia (pamiętajmy, że w ten właśnie sposób tworzą się szlaki neuronowe w jego mózgu ;) poczytasz o tym tu ). Otóż komplement , który wywołuje mnóstwo pozytywnych emocji u dziecka odrywa je od tej pozytywnej czynności, którą ono właśnie wykonało. Wypowiadając pozytywną opinię o tym co zrobiło, istnieje ryzyko, że nadmiernie skupi się na opinii innych w przyszłości. Nie dostrzeże dobra, które się wydarzyło, gdy np. podzieliło się z kolegą zabawką (szeroki uśmiech kolegi, miła atmosfera, radosna wspólna zabawa, wdzięczność). Zostanie ono zagłuszone przez "brawo Adaś, pięknie się podzieliłeś". Jego motywację kierujemy na zewnątrz - w zamian za właściwe zachowanie usłyszy od nas coś dobrego albo coś dostanie. Nie liczy się kolega. Nie prowadzi to zatem do wychowania wrażliwej osoby, lecz kieruje ją na interesowność. O ile lepszą jest rozmowa o tym, czy fajnie było podzielić się zabawką pozwalając dziecku przeanalizować tę sytuację samodzielnie.

"Nie da się zasiać czystych, bezinteresownych intencji w człowieku doświadczającym manipulacyjnego, interesownego traktowania"

Co zamiast pochwał?

Pochwały stosujemy jednak z uwagi na to, że zaspakajają one też szereg potrzeb dziecka: bycia docenionym, ważnym dla kogoś, zauważonym, potrzebę wspólnoty, świętowania sukcesów, kontaktu, czy też dzielenia się radością. Używamy ich bo nie znamy nic lepszego w zamian. W książce "Dobra relacja" otrzymujemy wspaniałe alternatywny dla zdawkowych pochwał dotykających wymienionych potrzeb jedynie powierzchownie.

Zatem w jaki sposób zaspokoić te ważne potrzeby jednocześnie nie godząc w motywację dziecka, poczucie wartości oraz wrażliwość na innych?

1. NIEWARTOŚCIUJĄCA UWAGA

To nie mniej i nie więcej niż okazywanie uwagi bez oceniania. Szczególnie ważne jest to dla najmłodszych dzieci, których działania nie są skoncentrowane na osiąganiu założonych celów, które zdobywają i doskonalą umiejętności, eksperymentują. Zatem zauważamy co dziecko zrobiło, zbędna jest nasza motywacja aby np. pokolorowało do końca. Zauważamy, to, co jest z zainteresowaniem: "Widzę tu niebieską plamkę i dwie kreski".

Bez obaw rodzicu:


"dążenie do rozwoju jest podstawową potrzebą każdego dziecka i odbywa się nie dzięki krytyce czy pochwałom, ale doskonale sobie radzi bez nich"
W jaki sposób okazywać uwagę niewartościującą? Popatrzeć na pokazywane przez dziecko prace, podziękować za pokazanie, zauważyć jaką radość sprawia mu wykonywana czynność: "widzę, że bardzo lubisz malować farbami". Samemu zapytać dziecko podczas pracy co maluje, jakie ma jeszcze plany wobec swojej pracy, jak mu się to udało zrobić.

2. OKAZYWANIE WDZIĘCZNOŚCI

Samo stwierdzenie "dobra robota" jest komunikatem pozytywnym jednak nie zawsze jest współmierny do mojego zaangażowania. O ileż bardziej wolę usłyszeć konkret - "w tym poście uporządkowałaś informacje i zapamiętałam wiele". Zamiast powierzchownej pochwały dobrze jest mówić naszym dzieciom jak ich działania wpłynęły na nas, jak nas ucieszyły, pomogły. Np, "cieszę się, że cierpliwie poczekałeś, aż pozmywam, teraz mam więcej czasu dla ciebie". 

Jak to pięknie ujęła pani Małgorzata Musiał:


"Mówienie o tym jak czuję się dzięki działaniu drugiej osoby, jest sycącym pokarmem dla duszy"

Powierzchowne pochwały zaspokajają głód na chwilę, konkretne okazanie wdzięczności daje pokarm na dłużej.

3. UZNANIE

Osiągnięcia naszych dzieci to moment kiedy chcemy im wręcz wyśpiewać naszą radość z tego, że czegoś dokonały. Jesteśmy dumni i szczęśliwi. Zatrzymajmy się jednak na chwilę aby przeanalizować co dzieje się w momencie gdy dziecko np. pierwszy raz zbuduje z klocków coś spektakularnego. Ono widzi i czuje, że wydarzyło się coś ważnego, chce nam to pokazać, podzielić się radością. My możemy przyjąć to interpretując jego oczekiwania jako wydanie oceny na temat jego pracy. Z radością wołamy: "wspaniały zamek zbudowałeś".

W tym momencie poczucie dziecka, że jego zamek był wspaniały zostało potwierdzone, ono zauważy, że ktoś inny ostatecznie decyduje czy jego budowla jest wspaniała, być może zacznie budować po to aby słyszeć "wspaniały", bo to go bardzo połechtało, istnieje ryzyko, że za bardzo skupi się na cudzej opinii o wykonanej przez niego pracy.

Spróbujmy inaczej. Dziecko biegnie do nas w emocjach ze swoja budowlą. Mówimy: "widzę, że zbudowałeś zamek, ma on okna i bramę!" Kierujemy uwagę na osiągnięcie dziecka nie na naszą opinię. Przeżywamy wspólnie radość, dostrzegamy to czego dokonało. Znów otrzymuje ono sycący pokarm.


Wierzę, że gdy pochylimy się nad tym tematem, który wydaje się nam wszystkim dość oczywisty, bo serce rwie się do pochwał, dostrzeżemy, ze to znów subtelności decydują o naszym ostatecznym komunikacie do dziecka. Jest ryzyko, że znów chcąc dobrze, krzywdzimy. Ja ciągle pracuje nad sobą aby "nie piać" nad moim dzieckiem, gdy czegoś dokonało, ale aby skupić jego uwagę na jego własnym dokonaniu.

Kochani zapraszam Was do komentowania, co myślicie, jakie są Wasze doświadczenia, jakie obawy, czy to o czym przeczytaliście rezonuje z Waszym podejściem, a może macie inne zdanie. Poszerzajmy wspólnie nasze rodzicielskie horyzonty :)

1 komentarz:

Copyright © Z Miłości do Dziecka , Blogger