Mamy moc!


Internet rozgrzany do czerwoności, ścisk w żołądku na myśl o tym jaka fala nieszczęścia właśnie dotarła pod nasze drzwi. Telefon w ręku, co chwila sprawdzam wiadomości, bez sensu… Synek zdaje się nie zauważać tego co dzieje się we mnie, choć myślę, że to złudne. Bardzo rozbiła mnie obecna sytuacja zagrażająca życiu szczególnie naszych najbliższych, osób będących w gronie obarczonych ryzykiem ciężkiego przebiegu nowej choroby, z którą nasz układ immunologiczny ma wątpliwą przyjemność się zapoznać…

Siedzimy w domu, emocje rozchwiane. Jakimś sposobem znalazłam się na polu walki z moim Synkiem. Nie wiem kiedy, widzę natomiast, że podnoszę głos, a nawet krzyczę, gubię się miedzy naturalną konsekwencją a karą, na zachowania Stefka reaguję emocjami, trudnymi do opanowania. Sytuacja wymyka się spod kontroli, nie chce mi się bawić, śpiewać, jestem po prostu zła, gdy znów nie robi tego czego oczekuję…

Photo by Sandy Millar on Unsplash


Dzięki Bogu przyszedł moment, w którym czuję, że jestem jedną nogą na terytorium, na którym nie chcę być. Mam mnóstwo wymówek dla siebie oczywiście, ale wiem też, że mogę wykonać pracę, która znów zbliży nas do siebie. Co więcej, w tej relacji ja jestem jedyną osobą, która może to zrobić. Stefek jest totalnie zależny od tego jak będę postępować.
A więc przychodzi po raz kolejny moment, w którym uświadamiam sobie, że to co do tej pory robiłam nie działa, coś się zmieniło. Wyczuwam chwilę, w której muszę zweryfikować stosowane sposoby wywierania wpływu na moje dziecko. Znów zauważam, że Stefek się dynamicznie zmienia. Przyzwyczaiłam się do jednego Stefka, natomiast pojawiły się zmiany w jego zachowaniu, do których ja muszę się na nowo dostosować. Tak to czuję, więc zaczynam od jutra uczyć się go od nowa. To otwiera mnie na szukanie nowych rozwiązań dla problemów, których na nowo doświadczamy.

Podzielę się z Wami cząstką tego, co mnie ostatnio najmocniej zbija z tropu

"Chcę się bawić, nie chcę sprzątać!"

Aktualnie aby zmotywować do sprzątania mówię synkowi o tym, że jak będzie zwlekał ze sprzątaniem to nie poczytamy 4 książek przed spaniem, a 1 bo zabraknie nam czasu… Czasem decyduje się na 1, gdy nagle podczas sprzątania poczuje przypływ chęci do zabawy tym co sprząta, wtedy się tak umawiamy, potem  oczekuję, że posprząta do kolacji bo jeśli będę musiała później mu pomagać to stracimy czas, który moglibyśmy poświęcić na zabawę w wannie i będziemy musieli ograniczyć się tylko do szybkiego mycia. [W trakcie gdy robię kolacje oczywiście mu pomagam, czuję, że jest jeszcze za mały aby uporać się z ogarnięciem całego bałaganu]
Bywa różnie, mam wrażenie, że im bardziej mam łagodne nastawienie, tym łatwiej idzie mu posprzątać. Gdy po zajrzeniu do pokoju zamiast „sprzątaj, sprzątaj, jeszcze dużo ci zostało”, zawołam „widzę, że już sprzątnąłeś tego zielonego klocka, dobrze ci idzie” Stefek bardziej garnie się aby kontynuować. Niestety czasem nie mam cierpliwości, mam zamknięte serce  i naturalne konsekwencje (tak mi się wydaje, że upływ czasu i strata niekoniecznych elementów wieczoru, gdy konieczne się przeciągają są naturalną konsekwencją) przeradzają się w kary, bo zaczynam odgrażać się: „Nie będzie zabawy w wannie jak nie posprzątasz!”. No i już polanka zabawy przeradza się w pole walki ;) Dziecko szybko wyłapuje klimat i wchodzi w rolę przeciwnika…
Niestety niemalże wszystko w naszej komunikacji zależy od podejmowanych przeze mnie kroków, ale niewątpliwie też i od poziomu tolerancji jaki aktualnie w sobie mam, albo jaki w sobie wskrzeszę. Aktualnie sabotaż mojego dziecka mnie przerasta i jutro chyba zdecyduję się naładować baterie i napełnić zbiorniki miłości (zbiorniki bo i mój też ;) Zatem dużo wspólnej zabawy, masażyki i tańce przytulańce, plus zarezerwuje więcej czasu na sprzątanie wieczorem, abym miała go na wzięcie 10 głębokich oddechów w razie czego.

Zapraszam też Was Rodzice do podzielenia się w komentarzu z czym Wy zmagacie się aktualnie, może macie jakąś refleksję po przeczytaniu wpisu, może chcecie powiedzieć jak jest u Was w powyższych kwestiach. Wymiana naszych doświadczeń to szersze horyzonty. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Z Miłości do Dziecka , Blogger